Nowości 
Produkty 
Artykuły 
Inne 
Potrzeba samorealizacji programisty 22-12-2005


Do napisania tej notatki zainspirował mnie artykuł pt. Oświecony informatyk. Traktuje on o potrzebie zapewnienia pracownikowi (w tym wypadku chodzi o informatyka) możliwości samorealizacji i rozwoju.

Termin 'samorealizacja' może i wydaje nam się prosty, ale warto zastanowić się co dokładnie oznacza. Otóż, moim zdaniem, osoba samo-realizująca się, to osoba która dąży do postawionego przez siebie celu, ciągle przy tym się rozwijając (i nie chodzi tu tylko o zwiększanie swojego zasobu wiedzy, ale również o rozwój osobowości, technik, szerszego spojrzenia na pewne rzeczy, również z perspektywy innych, podatności na krytykę, przy jednoczesnym zachowaniu asertywności).


W dzisiejszych czasach pracą informatyka, który jest np. programistą w jakiejś większej firmie, to w dużej mierze powtarzanie ubitego schematu: kodowania kolejnych klas, funkcji, zależności, korzystając z wyuczonych wzorców. I gdzie tutaj miejsce na rozwój, kreatywność, dążenie do czynienia rzeczy łatwiejszymi, postęp? Szkolenia, o ile nie są dostosowane do indywidualnego profilu pracownika, nie zawsze przynoszą rezultaty.

Z perspektywy freelancera mogę powiedzieć, iż sytuacja, gdy to programista sam może wybrać metodę i narzędzia rozwiązania danego problemu, jest optymalna, ponieważ zmusza to do ciągłego poznawania nowych technik, zwiększających wydajność pracy (bez wydłużania jej czasu). Nasuwa się tu popularne angielskie powiedzenie: "Don’t work hard, work smart". Programista pracujący zespołowo, jest zmuszony do podporządkowania się różnym konwencjom i ideom rozwiązania danego problemu. Szczególnie groźna jest sytuacja, gdy zespołem programistów kieruje osoba niedoświadczona, nie wykorzystująca potencjału poszczególnych członków.

Często głównym celem jest nastawienie na wydajność i maksymalizację zysków. Z tym syndromem możemy szczególnie często spotkać się wśród twórców stron internetowych.

Użytkownicy odwiedzający daną stronę WWW, są bombardowani setkami informacji, często o treści reklamowej. Ale czy użytkownik nie nabierze większego zaufania do serwisu, gdy ma pewność, że dostarczana mu informacja jest cenna, nie jest tylko szumem internetowym, który zajmuje jego cenny czas? Czy zysk właściciela serwisu nie będzie większy, gdy umieści on jedną reklamę (i to w taki sposób, żeby zaciekawić użytkownika, a nie zmuszać go do jej obejrzenia), przy tym zyskując więcej zadowolonych odwiedzających, niż gdyby miał emitować wiele reklam?
Programista tworząc takie systemy, na pewno uzyska większą satysfakcję z wykonywanej pracy, ponieważ ma świadomość, iż jego wysiłki przyczyniły się do (chociaż częściowego) zwiększenia zasobu intelektualnego sieci.
Tutaj można by poruszyć również ideę humanizacji oprogramowania. Strona Humanistyczna inżynieria oprogramowania traktuje właśnie o tym zagadnieniu. Moim zdaniem dzisiejsza sieć Internetowa, zawierając coraz więcej nie uporządkowanej informacji, staje się po prostu szumem. Google jest jednym z pomysłów poradzenia sobie z tym problemem, jednak w największym stopniu zależy to od twórców stron, którzy powinni skupić się na intuicyjności obsługi, nawigacji, sposobie zarządzania i powiązania treści i innych rozwiązaniach, które ograniczają wysiłek użytkownika szukającego danej wiadomości do minimum. Design strony jest owszem, ważny, jednak nie każmy internaucie (który nie koniecznie musi być guru komputerowym) szukać na każdej stronie umyślnie wkomponowanych przycisków podstawowej nawigacji.

Przedstawione wyżej przemyślenia (przedstawione w trochę chaotyczny sposób) są tylko częścią szerszej koncepcji dotyczącej innego spojrzenia na własną karierę programisty, tworzenie oprogramowania. Może kiedyś znajdę tyle czasu, żeby opisać temat dokładniej, w artykule.




Lubię czytać